Odwiedzin: 309582

Wywiad z Pania Joanną Centkowską

  


Chór Cantores Honorati,

działający przy parafii bł. Honorata

obchodził niedawno pięciolecie.


Opowiada o nim dyrygent,

Pani Joanna Centkowska.

 

 

 

Jak to się stało, że opiekuje się pani chórem Cantores Honorati?

Uważam tę sytuację za bardzo misternie utkany Boży plan, który nadał kierunek mojemu życiu. Czasami samo pragnienie stworzenia zespołu, który będzie wykonywał muzykę sakralną, to zbyt mało. Jak wszędzie potrzebna jest boża wola i łaska. Spotkałam w swoim życiu właściwe osoby, od których wiele się nauczyłam. Najpierw w Schola Cantorum Misericordis Christi nauczyłam się być chórzystą. Później, już z poziomu nauczyciela emisji głosu, uczyłam się kontaktu ze śpiewakami od niezwykle charyzmatycznej postaci, jaką jest pierwszy dyrygent Cantores Honorati ks. Piotr Radzikowski. Jemu zawdzięczam także wielki kredyt zaufania, dzięki któremu mogłam zacząć realizację marzeń o pracy z zespołem. Nie mogę powiedzieć, że rozpoczęcie tej przygody było przeze mnie w jakiś sposób zaplanowane. Uzbrojona byłam tylko w miłość do muzyki. Bóg działał przez ludzi, którzy mnie wówczas otaczali.

Co osiągnęliście przez pięć lat działalności?

Trudno powiedzieć, czy pięć lat to dużo, czy mało. To przedział bardzo krótki, jeśli patrzeć z perspektywy dyrygenta chóru sakralnego. Muzyka ta nie należy do łatwych, nie tylko ze względu na repertuar, ale i swoje przeznaczenie. Dodajmy do tego jeszcze zmianę dyrygenta i mamy już twardy orzech do zgryzienia. Na całe szczęście wszystkim bardzo zależy na jakości brzmienia zespołu. Mamy duże wsparcie księdza proboszcza i rodziców. Poza coniedzielną obecnością na mszy świętej, gościliśmy już m.in. w Trójmieście, Augustowie, w tatrzańskiej Pyzówce, Krakowie. Mamy na koncie koncerty w naszej parafii i innych świątyniach. Śpiewaliśmy również kantatę o św. Pawle wykonywaną wraz z orkiestrą bialskiej szkoły muzycznej. Przewodniczyliśmy w śpiewie podczas mszy świętej w krakowskich Łagiewnikach. Zdobyliśmy kolejno grand prix 15. i 16. Festiwalu Pieśni Maryjnej w Leśnej Podlaskiej.

Co przez te pięć lat utkwiło w pani pamięci najbardziej?

Podczas naszego pobytu w Łagiewnikach, na zakończenie próby w sanktuarium, podeszła do mnie jedna z sióstr. Prosiła o udostępnienie utworów, które wykonywaliśmy. Niestety jeden z nich nie był w żaden sposób powielony, jedynie umieszczony w grubym śpiewniku, który miałam ze sobą. Był on dla mnie o tyle cenny, że jego zdobycie wymagało ode mnie dużego poświęcenia. Brzmi to może trochę śmiesznie, ale kupno tego śpiewnika ze studenckiej kieszeni było dla mnie nie lada wyzwaniem. Postanowiłam jednak ofiarować go siostrze. Jakie było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia otrzymałam z powrotem mój śpiewnik z prezentem. Dostałam wtedy najcenniejszą rzecz, jaką dziś posiadam. Różaniec z relikwią świętej siostry Faustyny. Ma dla mnie wyjątkowe znaczenie, na dodatek Faustyna jest moją patronką od czasu bierzmowania.

 

 

Nie da się ukryć, że żyje pani muzyką.

Tak, chociaż rodzice związali się ze sztuką plastyczną i od dziecka ja i moje siostry miałyśmy zapewniony rozwój pod tym kątem. Śpiew przychodził mi chyba bardziej naturalnie. W domu zawsze dużo się śpiewało, panowała twórcza atmosfera. Tata często nucił drugim głosem, grał na gitarze i uczył nas wielu pięknych pieśni o ojczyźnie. Lubił ze mną tańczyć. Dlatego moje pierwsze świadome pragnienie muzyczne związane było z baletem. Przyznaję, że mając 14 lat początkowo należałam do chóru wyłącznie ze względu na muzykę. Był taki moment, że podeszłam do dyrygenta i zrezygnowałam. Za trzy dni wróciłam. Nie mogłam znieść myśli, że już więcej nie zaśpiewam.

Co jest najtrudniejsze w pracy z chórem?

Mając do czynienia z młodymi śpiewakami najtrudniejszy jest fakt, że muzyka, którą proponujemy jest dla nich często nowa, różna od tej, którą sprzedaje się w mediach. Jest początkowo trudniejsza. Wymaga większego zaangażowania, samodyscypliny i systematyczności. Współczesna muzyka ma się podobać od razu, wpadać w ucho. Chórzysta musi wyłamać się z tego schematu, zrozumieć, że piękno wymaga czasu, zrozumienia, dojrzałości. Dzieci potrafią zrozumieć bardzo wiele. Jeżeli istnieje jakiś problem, to tkwi często jedynie w spojrzeniu, w postawie dziecka, które prawdopodobnie zostało skrytykowane przez najbliższe mu środowisko. Nie jest w końcu łatwo walczyć samemu z całym światem. Na szczęście możemy liczyć na mądrość, życzliwość i wielką pomoc rodziców.

Chór to nie tylko próby i śpiew. Jak wygląda duchowa strona tego przedsięwzięcia?

Msza jest sensem naszego działania. Trzeba zrozumieć, że śpiewając podczas liturgii chór nie ma zadania jej uświetniać. To kolejny mit, z którym przyszło nam się zmierzyć. Chór pełni bardzo ważną i trudną rolę. Jest odpowiedzialny za jakość śpiewu zarówno tego z ludem, któremu ma przewodniczyć, jak i za wznoszenie ludzkich serc do Boga. Dlatego istnieje potrzeba pracy chóru z przewodnikiem duchowym. Niewiele zespołów zapewniony ma taki luksus, jednak uważam to za podstawę. My jesteśmy pod dobrymi skrzydłami naszego opiekuna, ks. Wiesława Mućki i proboszcza naszej parafii ks. kan. Janusza Onufryjuka.

Czy jesteście otwarci na nowych chórzystów?

Praktycznie przez cały rok można zgłaszać się na przesłuchanie, chociaż oficjalny nabór robimy na początku każdego roku szkolnego. Skład chóru tworzą osoby zarówno bardzo młode, jak i maturzyści. Odwiedzają nas też studenci. Wspaniałe jest, że atmosfera zespołu sprzyja wzajemnym kontaktom, a różnica wieku nie stanowi przeszkody w dobrym porozumiewaniu się.

<<< Powrót
Dodano: 09 Styczeń 2012
Parafia Honorata - Wywiad z Pania Joanną CentkowskąParafia Honorata - Wywiad z Pania Joanną Centkowską
Projekt i wykonanie Orange Computers